1/26/2013
carmen
Ostatnio brak mi czasu na nudę. Z jednej strony to dobrze, że mam ferie aż tak wypełnione ludźmi, bo wiem, że mogłabym spędzić ich większą część przed komputerem wbijając level, ale z drugiej tęsknię za idealnym duetem: ja + książka. I nikt więcej. Dlatego właśnie postanowiłam dziś trochę odpuścić. Mój pokój, aparat (samojebek nigdy dość), trochę Wiedźmina, Zbieracza Truskawek, Coelha, którego znajomi kazali mi odpuścić, bo za bardzo namieszał mi w głowie, jeszcze trochę książek, gitara, śnieg za oknem i przyjazne światło lampek. No i Lana. Ile razy już mówiłam, że jestem zła na siebie za to, że podoba mi się jej komercyjna muzyka? Męczy mnie ciągłe trzymanie umysłu na smyczy, ale nie mogę go spuścić, zacznie sobie wymyślać alternatywne wersje przyszłości, przez które później serduszko boli, a tego już nie chcemy. Nienienieee, Ola, już nie jesteśmy masochistami! Dlaczego w domu nie ma nic do jedzenia.........
1/23/2013
esprit d'escalier
Wciąż tak samo, rzygam pozytywizmem, nie mam na co narzekać i każde małe gówno jest piękne. O co chodzi? Powie mi ktoś? Bo to nie jest ani trochę śmieszne. 74832493 zdjęć i 823827846786238 cząsteczek szczęścia, nie mam o czym pisać, ale odczuwam taką potrzebę. Tak samo jak Francuzi mają potrzebę nazywania wszystkiego. To takie fajne.
| kola imprezowicz |
1/20/2013
where is my mind
Ferie zapowiadają się całkiem dobrze, nie chciałam wszystkiego planować co do sekundy, ale, jak każdy wie, spontan nie udaje się za każdym razem, więc coś tam mam. A raczej mamy. Ja i ludzie, bo ludzi tym razem nie może zabraknąć tak, jak się to stało w wakacje. Trzymam kciuki sama za siebie, żeby wszystko szło dalej tak samo pozytywnie, a tym, którzy to widzą życzę tego samego. A tak poza tym poznajdowałam hipsterskie buty, nowe piosenki i nawet szczęście w zimie. Tylko jakoś motywacji nowych ciągle mi brakuje, ale to się da nadrobić. Podsumowując: Ja wampir, szczęście, wesołe samojebki i moje gubiące się myszy pozdrawiamy wszystkich i życzymy udanych ferii! Ludzie wcale nie są tacy straszni.
Przepiękna piosenka:
1/17/2013
all i want is you

Hm, chyba już całkiem sporo nie pisałam, a dzieje się 89237492 rzeczy na raz. Uwielbiam "Juno", genialny film z genialną ścieżką dźwiękową, uwielbiam ludzi dookoła mnie, bo wszyscy zdają się krzyczeć "HEJ HALO JESTEŚMY POZYTYWNI", uwielbiam dostawać listy, uwielbiam wesołe piosenki indie i mój nowy pro wisiorek z yin&yang (o którym najukochańsza na świecie Ida, wiem, że to pewnie czytasz, powiedziała, że jest wieśniacki :c). No i Mery w końcu jest w szkole, za co dziękuję Bogu, bo świat bez niej to jak białe frugo, obleśne i mdłe. Już za kilka dni świetnie zapowiadające się ferie, dobry humor mnie nie opuszcza nawet w domu, co nie zdarza się zbyt często. No i wygrałam aż dwa konkursy polonistyczne, jestem genialnym dzieckiem sukcesu.
1/05/2013
granice niewyznaczalności
Czy wspominałam już, jak bardzo kocham Sapkowskiego i w jaki piękny sposób opisuje miłość? Nie wiem, w każdym razie tak właśnie jest. Ostatnio pojawia się mnóstwo ludzi, a wszyscy (no, nie wszyscy, ale zdecydowana większość) są tacy cudowni, pozytywni, uczą mnie do historii tak, że umiem i w ogóle ich bardzobardzo ubóstwiam. Czuję się jak nowa, naprawiona i gotowa do działania, a zrobić trzeba bardzo wiele. Depresja się schowała dając mi czas na bycie. Pytanie tylko, jak długi czas?
Tyle żałosnych, kochanych zdjęć. Tak dużo hipsterskiej muzyki. Tak dużo radości.
Tyle żałosnych, kochanych zdjęć. Tak dużo hipsterskiej muzyki. Tak dużo radości.
| Paula i jej nowy telefonowy świat. |
| Moje i Idusi największe love świata, Nirvana w odtwarzaczu z lat 90. |
![]() |
| Ida robotnik. |
![]() |
| My lesbijki. |
![]() |
| My hipsterskie lesbijki w kosmosie. |
12/27/2012
d.c. sleeps alone tonight
Święta były normalne, udało mi się przetrwać jednodniową grypę żołądkową, czy coś w tym stylu, ale teraz czuję się strasznie sama. W domu jest tak jakoś pusto i nie mam tutaj nikogo. To znaczy mam, ale nie opuszcza mnie wrażenie, że miałam więcej, że było lepiej i jakoś tak ogólnie wszystko się rozłożyło na części, których nie umiem poskładać, bo każda wysłała się priorytetem w inne miejsce na świecie. Czas zacząć doceniać ludzi, którzy jeszcze są, bo ostatnio jakoś jakby za dużo ich odchodzi, a życie w swojej wyobraźni zawsze kończy się tym, że nawet ona ma nas dosyć, daje nam mocnego kopa na drogę i woła za nami głośno: "Au revoir"! Założę się, że lepiej teraz mają Ci, którzy jeszcze jakiś czas temu zazdrościli mi pogody ducha, a sami byli smutni. Od tak dawna staram się zapamiętać, że w końcu ostatni będą pierwszymi. Tęsknię za wszystkim i bardzo bym chciała, by niektóre osoby były ode mnie uzależnione tak samo, jak ja od nich. W ogóle tak z egoistycznego punktu widzenia, to fajnie jest jak ktoś jest od ciebie uzależniony. Bardzo fajnie. Kurczę, kurczę, kurczę. Idę do naprawy.
12/15/2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)








