No co ja poradzę na to, że podobają mi się nieostre zdjęcia? Nic nie poradzę, no naprawdę!
12/07/2012
playing in leather
Bardzo klimatycznie, niezmiernie dobrze. Moja głowa wciąż nie ogarnia tego całego pozytywizmu ostatnio, inni też zauważyli, że jakoś tak żyję trochę bardziej. Strasznie się z tego cieszę i to też jest coś nowego, wcześniej chciałam być smutna. Chciałam sobie zjebać życie, ogijogijogi za to, że już pani dobra zima wybiła mi to z głowy. Boję się tylko wiosny, bo wiem, że będzie dużo, dużo gorzej, ale nigdy nie może być idealnie. Chcę wstać jutro o 7 i iść do lasu porobić zdjęcia póki jeszcze jest śnieg (dobry Boże, daj żeby spadło go troszkę więcej i żeby nie stopniał), ha, ha, powodzenia Olka. Bardzo, baardzo pozdrawiam tych, którzy słuchają, a jest takich niewielu. Mam nadzieję, że będą tak szczęśliwi, jak ja w tym momencie. Herbata pomarańczowa, blok, kiwi i moje superesktra kasety Nirvany to chyba wszystko czego aktualnie potrzebuję do egzystencji. Powtórzę więc: Jest dobrze. Jest naprawdę dobrze.
12/01/2012
listopad
Czuję, że znów będę się bać,
Mimo, że ktoś daje mi znak.
Moja głowa, jakiś powód? Istnieje. Chyba grudzień trochę zbija mnie z tropu. Ostatni miesiąc w tym roku, a moja wyobraźnia nie wykracza poza 2012, jestem cholernie ograniczona co do tych cyferek i niecierpliwie czekam na koniec świata. Z drugiej strony mam mało czasu. Koncert Comy trochę poprawił mi humor, zwłaszcza Leszek Żukowski śpiewany przez całą publiczność, moja ukochana piosenka, ale z kolei denerwuje mnie pisanie gówna na blogu. Ale muszę, kurczaki, gdzieś muszę, a pamiętnik nie działa ostatnio tak, jak powinien.
Nie widać drogi we mgle,
Listopad włazi do miast,
Na dole dzieje się źle.
Boże, po prostu są takie piosenki, które otwierają człowieka od środka, gdyby teraz ktoś chciał mnie zabić, to nawet nie musiałby wyjmować broni, jestem otwarta, wywrócona na zewnątrz i moje serce jest po prostu na wyciągnięcie ręki, można je wyrwać i skopać, albo wręcz przeciwnie przez te 10 minut trwania piosenki.
Musiałem stracić przeźroczystość na którejś z tamtych dróg.
Tak mi przykro, chciałbym jeszcze raz...
...przeżyć ten rok, trochę lepiej, mniej jako ja, bardziej jako szczęśliwa Pippi z tymi sterczącymi warkoczykami, po prostu beze mnie. Trochę beze mnie.Cyferki się przesuwają, a my wszyscy robimy się coraz starsi i wszyscy bez wyjątku mamy mniej czasu na bycie szczęśliwymi. Za dużo tego wszystkiego tracę i to tylko i wyłącznie przeze mnie. Miałabym ochotę się wyrzucić. Tak na rok, na ten nowy rok, którego nie ogarnia moja wyobraźnia. Jeszcze 30 dni życia. Coś z nimi zrobię, coś zrobię, obiecuję, tylko co?
I jeszcze nie ocalają mnie,
Noce płaczu i modlitwy.
Mimo, że ktoś daje mi znak.
Moja głowa, jakiś powód? Istnieje. Chyba grudzień trochę zbija mnie z tropu. Ostatni miesiąc w tym roku, a moja wyobraźnia nie wykracza poza 2012, jestem cholernie ograniczona co do tych cyferek i niecierpliwie czekam na koniec świata. Z drugiej strony mam mało czasu. Koncert Comy trochę poprawił mi humor, zwłaszcza Leszek Żukowski śpiewany przez całą publiczność, moja ukochana piosenka, ale z kolei denerwuje mnie pisanie gówna na blogu. Ale muszę, kurczaki, gdzieś muszę, a pamiętnik nie działa ostatnio tak, jak powinien.
Nie widać drogi we mgle,
Listopad włazi do miast,
Na dole dzieje się źle.
Boże, po prostu są takie piosenki, które otwierają człowieka od środka, gdyby teraz ktoś chciał mnie zabić, to nawet nie musiałby wyjmować broni, jestem otwarta, wywrócona na zewnątrz i moje serce jest po prostu na wyciągnięcie ręki, można je wyrwać i skopać, albo wręcz przeciwnie przez te 10 minut trwania piosenki.
Musiałem stracić przeźroczystość na którejś z tamtych dróg.
Tak mi przykro, chciałbym jeszcze raz...
...przeżyć ten rok, trochę lepiej, mniej jako ja, bardziej jako szczęśliwa Pippi z tymi sterczącymi warkoczykami, po prostu beze mnie. Trochę beze mnie.Cyferki się przesuwają, a my wszyscy robimy się coraz starsi i wszyscy bez wyjątku mamy mniej czasu na bycie szczęśliwymi. Za dużo tego wszystkiego tracę i to tylko i wyłącznie przeze mnie. Miałabym ochotę się wyrzucić. Tak na rok, na ten nowy rok, którego nie ogarnia moja wyobraźnia. Jeszcze 30 dni życia. Coś z nimi zrobię, coś zrobię, obiecuję, tylko co?
I jeszcze nie ocalają mnie,
Noce płaczu i modlitwy.
11/26/2012
it's a long lonely journey
Should I lie down
Or stand up
And walk around again
My eyes finally wide open up
My eyes finally wide open shut
Or stand up
And walk around again
My eyes finally wide open up
My eyes finally wide open shut
A taka jestem teraz. Sztuczna, pseudo-gotycka, szukająca i żyjąca sama z sobą. Tylko z sobą. Mam zbyt idealne wyobrażenie o miłości.
To find the found of sound
That hears the touch of my tears
That hears the touch of my tears
It's a long lonely journey
From death to birth
I tak o to Alicja znów zakochuje się nie tam, gdzie trzeba, nie w tym świecie. Znowu upada.
11/12/2012
mój kot schizofrenik
Ale fajnie. Chociaż nie. W sumie, to jestem osłem. Sama nie wiem co mam ze sobą zrobić, hm. Smutek jest częścią mnie, dobrze mi z nim. Hej, hej, coś jest tu nie tak, jak trzeba, jest zbyt dobrze, zbyt idealnie! Aujsadhabdesifcbsajkbfcads, tak bardzo dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję. Mam wszystko czego tylko można chcieć, bo zaakceptowałam siebie. Ej, ludzie, serio, akceptujcie siebie jak najszybciej, to będzie tak cudownie i przystojnie, że bardziej już nie będzie mogło.
11/10/2012
my love
I'll be with you.
Całkiem pozytywnie, dziwne wizje, ale lubię to. Dwa dni spędzone w szpitalu przy bliskiej mi osobie zryły psychikę, ale to również jest pozytywne. Czy ludzie, którzy lubią zaburzenia tego typu nie są dziwni? |Chyba właśnie dlatego trafiają w moje gusta. Ponownie dziękuję. Za wszystko. Tylko komu? Chyba Bogu, znów wierzę. Coraz bardziej zimowo, w końcu. Denerwuje mnie tylko przedwczesne strojenie ulic na święta, ale da się to znieść. Ponownie chodzę po centrum, gdy jest ciemno, dobre wspomnienia, tak długo na to czekałam.
11/04/2012
No to walnęłam trochę zdjęć na chybił trafił, które robiłam z samochodu w drodze z niezwykle szarego miasta, mam ich 23209 dużo lepszych, ale wszystkie wyskoczyły mi w chińskim formacie nef i nie mam co z nimi zrobić, więc wkładam je strzelając. Może będzie dobre, a może nie. Chyba nie mam siły pisać, więc powiem tylko, że nie jest źle. Mogło być gorzej. + Chcę zamieszkać w tamtym starym domu, bardzobardzo.
10/28/2012
jewellery
Bardzo ładny weekend, taki przystojny po prostu, lubię niektórych ludzi, lubię przebywać poza domem, lubię podróżować w swojej głowie z pomocą pewnego fajnego przyjaciela i lubię mieć takie fajne sny. Lubię robić sobie głupie zdjęcia jak na dzieci przystało i chwalić się tym wszystkim na jakimś chujowym portalu społecznościowym, nie lubię jednak zadań na bierzmowanie, które zmodernizowany ksiądz wysyła na e-maila. I nie lubię tęsknić. Chociaż w sumie... Sama nie wiem. Może jednak lubię? Lubięnielubię, nie wiem, pozdrawiam - Niewiedząca. (Zakochałam się w pierwszym zdjęciu, i nie ważne, że jestem na nim ja, aaaaaaaa.) (I obejrzyjcie wszyscy bez wyjątku "Nostalgię Anioła", w tym też się zakochałam.)
We were lovers, now we could be friends,
I'm not in love!
We were lovers, now we could be friends,
I'm not in love!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






