12/01/2012

listopad

Czuję, że znów będę się bać,
Mimo, że ktoś daje mi znak. 


Moja głowa, jakiś powód? Istnieje. Chyba grudzień trochę zbija mnie z tropu. Ostatni miesiąc w tym roku, a moja wyobraźnia nie wykracza poza 2012, jestem cholernie ograniczona co do tych cyferek i niecierpliwie czekam na koniec świata. Z drugiej strony mam mało czasu. Koncert Comy trochę poprawił mi humor, zwłaszcza Leszek Żukowski śpiewany przez całą publiczność, moja ukochana piosenka, ale z kolei denerwuje mnie pisanie gówna na blogu. Ale muszę, kurczaki, gdzieś muszę, a pamiętnik nie działa ostatnio tak, jak powinien.

Nie widać drogi we mgle,
Listopad włazi do miast,
Na dole dzieje się źle. 


Boże, po prostu są takie piosenki, które otwierają człowieka od środka, gdyby teraz ktoś chciał mnie zabić, to nawet nie musiałby wyjmować broni, jestem otwarta, wywrócona na zewnątrz i moje serce jest po prostu na wyciągnięcie ręki, można je wyrwać i skopać, albo wręcz przeciwnie przez te 10 minut trwania piosenki.

Musiałem stracić przeźroczystość na którejś z tamtych dróg. 
Tak mi przykro, chciałbym jeszcze raz... 

...przeżyć ten rok, trochę lepiej, mniej jako ja, bardziej jako szczęśliwa Pippi z tymi sterczącymi warkoczykami, po prostu beze mnie. Trochę beze mnie.Cyferki się przesuwają, a my wszyscy robimy się coraz starsi i wszyscy bez wyjątku mamy mniej czasu na bycie szczęśliwymi. Za dużo tego wszystkiego tracę i to tylko i wyłącznie przeze mnie. Miałabym ochotę się wyrzucić. Tak na rok, na ten nowy rok, którego nie ogarnia moja wyobraźnia. Jeszcze 30 dni życia. Coś z nimi zrobię, coś zrobię, obiecuję, tylko co?

I jeszcze nie ocalają mnie,
Noce płaczu i modlitwy. 



11/26/2012

it's a long lonely journey

Should I lie down
Or stand up
And walk around again
My eyes finally wide open up
My eyes finally wide open shut



 
 
A taka jestem teraz. Sztuczna, pseudo-gotycka, szukająca i żyjąca sama z sobą. Tylko z sobą. Mam zbyt idealne wyobrażenie o miłości. 
 
To find the found of sound
That hears the touch of my tears
It's a long lonely journey
From death to birth
 
I tak o to Alicja znów zakochuje się nie tam, gdzie trzeba, nie w tym świecie. Znowu upada.



11/12/2012

mój kot schizofrenik




 
Ale fajnie. Chociaż nie. W sumie, to jestem osłem. Sama nie wiem co mam ze sobą zrobić, hm. Smutek jest częścią mnie, dobrze mi z nim. Hej, hej, coś jest tu nie tak, jak trzeba, jest zbyt dobrze, zbyt idealnie! Aujsadhabdesifcbsajkbfcads, tak bardzo dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję. Mam wszystko czego tylko można chcieć, bo zaakceptowałam siebie. Ej, ludzie, serio, akceptujcie siebie jak najszybciej, to będzie tak cudownie i przystojnie, że bardziej już nie będzie mogło.

11/10/2012

my love


I'll be with you.

Całkiem pozytywnie, dziwne wizje, ale lubię to. Dwa dni spędzone w szpitalu przy bliskiej mi osobie zryły psychikę, ale to również jest pozytywne. Czy ludzie, którzy lubią zaburzenia tego typu nie są dziwni? |Chyba właśnie dlatego trafiają w moje gusta. Ponownie dziękuję. Za wszystko. Tylko komu? Chyba Bogu, znów wierzę. Coraz bardziej zimowo, w końcu. Denerwuje mnie tylko przedwczesne strojenie ulic na święta, ale da się to znieść. Ponownie chodzę po centrum, gdy jest ciemno, dobre wspomnienia, tak długo na to czekałam.

11/04/2012





No to walnęłam trochę zdjęć na chybił trafił, które robiłam z samochodu w drodze z niezwykle szarego miasta, mam ich 23209 dużo lepszych, ale wszystkie wyskoczyły mi w chińskim formacie nef i nie mam co z nimi zrobić, więc wkładam je strzelając. Może będzie dobre, a może nie. Chyba nie mam siły pisać, więc powiem tylko, że nie jest źle. Mogło być gorzej. + Chcę zamieszkać w tamtym starym domu, bardzobardzo.

10/28/2012

jewellery

Bardzo ładny weekend, taki przystojny po prostu, lubię niektórych ludzi, lubię przebywać poza domem, lubię podróżować w swojej głowie z pomocą pewnego fajnego przyjaciela i lubię mieć takie fajne sny. Lubię robić sobie głupie zdjęcia jak na dzieci przystało i chwalić się tym wszystkim na jakimś chujowym portalu społecznościowym, nie lubię jednak zadań na bierzmowanie, które zmodernizowany ksiądz wysyła na e-maila. I nie lubię tęsknić. Chociaż w sumie... Sama nie wiem. Może jednak lubię? Lubięnielubię, nie wiem, pozdrawiam - Niewiedząca. (Zakochałam się w pierwszym zdjęciu, i nie ważne, że jestem na nim ja, aaaaaaaa.) (I obejrzyjcie wszyscy bez wyjątku "Nostalgię Anioła", w tym też się zakochałam.)
 

We were lovers, now we could be friends,

I'm not in love!

10/15/2012

na jednej z dzikich plaż

Samochód w deszczu stał
Radio przestało grać
Dotknąłem kolan Twych
Nie liczyliśmy gwiazd

 
  
 
 
 
 
Jestem bardzo zadowolona z sesji, poetycko wręcz dodam, że jest zajebista. Wróciłam już do życia, teraz już chyba może być tylko lepiej, przynajmniej mam nadzieję, że cały mój wysiłek nie był tylko syzyfową pracą i, że zaraz nie stoczę się z tej górki, a wielka kupa niczego, którą tak uparcie pchałam w górę nie poleci tuż za mną, by w końcu zgnieść mnie swoim ciężarem. Mówię tu właśnie o nocach, bo wtedy zazwyczaj wszystko wraca. Stworzyłam jak na razie bezpieczną tamę z książek, zaledwie dwóch osób i.. Cóż za niespodzianka, kota. W dodatku przestałam kłamać, okazało się, że bez tych zupełnie niepotrzebnych wstawek mających na celu podkoloryzowanie mojej wypowiedzi jest dużo lepiej. Nikomu nie skłamałam od... Chyba ponad dwóch tygodni, przynajmniej bardzo staram się z tym walczyć. Skutki są widoczne. Sporo osób chce mnie zabić za taką jedną rzecz, nieważne jaką. Ważne jest, że sama o niej zdecydowałam, długo nad nią myślałam i ani myślę zmieniać tego wszystkiego tylko dlatego, że inni mówią tak, lub tak. Każdy sam podejmuje decyzje. Nie krytykuję wyborów innych i sama tego od nich oczekuję. Super, co nie? Zaczynam być mądra. No, może opróćz studiowania filozofii, to chyba nie jest dobry pomysł. Alicja powoli odchodzi, witaj z powrotem Olka. Witaj wśród żywych! + Nawet udało mi się dodać playlistę do bloga, kreatywna ja.